• Wpisów: 23
  • Średnio co: 54 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 11:31
  • Licznik odwiedzin: 5 400 / 1312 dni
 
dominika.v
 

*Violetta*
F - Violetta ty jesteś w ciąży.
V - Nie Fran to nie może być prawda. Ja muszę skończyć studia przecież ja sobie nie dam rady sama w firmie. - mocno przytuliłam się do Fran i łkałam jej w ramię.
F - Vilu nie jesteś sama, przecież jestem ja Angie i Marco. Fede pomoże ci nawet jeśli miałby w ogień skoczyć. A rodzice na pewno cię nie opuszczą, za bardzo cię kochają.
Jeszcze długo siedziałyśmy w łazience przytulone do siebie. Płakałam bardzo i długo, Fran gładziła mnie po plecach mówiąc, że będzie dobrze i damy sobie radę. Kocham ją. Słyszałam jak drzwi wejściowe do domu się otwierają, później kroki na schodach.
Fe - Dziewczyny gdzie wy jesteście?
F - W łazience choć coś ci powiemy. - mój brat wszedł do pomieszczeni i momentalnie padł na kolana obok mnie i mocno przytulił.
Fe - Matko Violka co ci się stało?
F - Violu powiesz mu czy ja mam to zrobić?
V - Powiedz mu nie mam siły o tym mówić.
F - No więc Viola jest w ciąży z Leonem i nie wiemy co ma zrobić – na jej słowa jeszcze bardziej zapłakałam i wtuliłam się w Fede.
Fe - Nie płacz sister będzie dobrze ja cię na pewno nie zostawię.
F - Wiesz co Federico mamy jeszcze jedną wiadomość. Ta cała Lynsey wcale nie jest w ciąży z Leonem tylko z jakimś kolesiem. Mamy nagranie oglądaj. - Włoszka wyciągnęła z kieszeni spodni telefon i dała go mojemu bratu. Federico oglądał w milczeniu.
Fe - Puszczalska Lynsey. Zawsze wiedziałem, ze taka jest.
V - Znasz ją?
Fe - Kiedyś kręciła się koło mnie w jakimś barze.

**
Nie idę dzisiaj na uczelnię.  Źle się poczuję i znowu rozwalę zajęcia Leonowi. Na samo wspomnienie jak mnie wczoraj niósł na rękach do samochodu czuję się dziwnie. Mam wrażenie, że Leon mnie kocha. Jestem głupia. Wiem o tym doskonale. Chyba mi hormony  skaczą. Zaplanowałam jak będzie wyglądała moja niedaleka przyszłość. Kiedy przejdą mi objawy ciąży pójdę na uczelnie i będę tam jeszcze przez miesiąc. Później wyjadę do Hiszpanii albo Włoch. Nie chcę spotkać Jego na mieście w szóstym miesiącu i odpowiedzieć na pytanie ,, Kto będzie tym szczęściarzem?''. Co mu odpowiem? ,,Wiesz Leon to ty jesteś ojcem tego dziecka tylko nic ci nie mówiłam.'' Paranoja, galimatias, zamieszanie i nie wiem co jeszcze. Mam totalny mętlik w głowie.

**
Francesca właśnie podjechała pod dom. Słyszę dźwięk przekręcanych kluczy w drzwiach. Jestem ciekawa czy Leon dociekał co mi jest i jak w szpitalu do, którego wcale nie pojechałyśmy.
F - Violu już jestem.
V - Oglądam telewizję. - dziewczyna stanęła w futrynie drzwi – Co Leon mówił?
F - Tęsknisz za nim? - pokiwałam twierdząco głową. Nie będę jej okłamywać. Ona i tak wie wszystko. - Ehh – westchnęła – Pytał co ci jest. Co powiedział lekarz.
V- I co mu powiedziałaś?
F - Że to przeziębienie a ty masz czasami zaburzenia no i to wszystko złożyło się do kupy.
Czyli nie drążył tematu?
Nie. Właściwie to przejął się tym ale jakoś nie okazywał tego na zajęciach.

**Tydzień później
Już dzisiaj idę na zajęcia. Zwolnienie napisał mi znajomy Marco, który jest lekarzem. Mam nadzieję, że Leon nie będzie chciał ze mną rozmawiać a ja nie będę umiała go okłamywać. No bo jak kłamać człowiekowi w żywe oczy na przykład tak jak to robi Lynsey. Jest idiotką, że nie docenia Leona nie ma takiego drugiego na świecie. Ale przecież miłość nie wybiera ona kocha Cypriana a Leona tylko wykorzystuje.  Jak ja nie lubię tej zołzy.

**
L – Dzień dobry klaso! – właśnie wszedł do Sali. – O kogo moje piękne oczy widzą panna Castillo już wyzdrowiała.
V – Dzień dobry. Pan jak zwykle skromny. Jeszcze jedna sprawa nie musi i pan wypominać, mojego stanu cywilnego. – jak wracam to w wielkim stylu a z resztą mam prawo do humorków hormony mi buzują w ciąży.
L – A ty jak zwykle uszczypliwa. – ha! Teraz to żeś zabłysnął inteligencją Verdas.
F – Wie kawaler nie można dać sobie w kasze dmuchać. – oho Fran się włącz będzie źle. Francesca zrobiła się teraz strasznie cięta na Leona.  

**Niecały miesiąc później
Dzisiaj jest już piątek i dzisiaj idę na ostatni wykład Leona. Oczywiście zakończę go z wielkim hukiem no bo jak by inaczej. Przeszły mi już wszystkie objawy został tylko dziwny apetyt. Jutro mam samolot do Hiszpanii będę tam do ósmego miesiąca ciąży bo Francesca nie chce słyszeć innej opcji. Mamy dzisiaj 27 listopad na święta wracam do domu 20 grudnia. Wychodzi na to, że do Anglii wrócę dopiero w czerwcu. W jego połowie Fran i Marco wezmą ślub. Francesca miała zawahania ze względu na mnie no bo przecież mamy przysięgę ale kiedy powiedziałam jej, że zamieszkam obok nich od razu się zgodziła. Wymyśliła nawet, że zamieszkam z nimi. Zacytuję tutaj jej słowa ,,Przecież nie będziesz nikomu przeszkadzać a ja i Marco bardzo lubimy dzieci.’’ Fran wymyśliła już nawet imiona jeśli będzie to dziewczynka jej imię będzie brzmiało Francesca a jeżeli chłopczyk to Federico. W kwestii imienia mojego dziecka nie miałam prawa głosu. Zostało postanowione. Bardzo chciałabym, żeby  to była dziewczynka. Kiedy przylecę do Anglii na święta poznam już płeć dziecka. Zapomniałabym o najważniejszym, że przecież Francesca leci ze mną i również nie kończy studiów. Jak to powiedziała ,,Nie mam zamiaru męczyć się z Verdasem bez ciebie.’’

**
*Leon*
Dzisiaj nareszcie piątek. Już od jutra weekend i spokój od wykładów. Dzisiaj na zajęciach znowu będą głupie docinki ze strony Francesci i Violetta. Zauważyłem, że Francesca zrobiła się bardziej uszczypliwa niż Violetta. Nie mam pojęci o co jej chodzi. O to, że zostawiłem Violette dla Lynsey? Przecież zostanę ojcem i będę szczęśliwy – Lepiej się zastanów – odezwał się głos w mojej głowie. UHG! Siedź cicho!

**
L – Dzień dobry klaso!
- Dzień dobry!
Usiadłem przy moim biurku i zacząłem sprawdzać listę obecności.
L – Blair!
- Obecny
L – Bastley!
- Obecna
L – Castillo!
V – Słucham?
L – Cauviglia?
F – Tak się nazywam. Wiem o tym. – nie zwracaj na nie uwagi i prowadź zajęcia. Nie wdawaj się w nie potrzebne gadki.
L – Dobra dzisiaj zaczniemy temat z ekonomii.
F – Dobra zupa z bobra. – jak ona mnie denerwuje kiedy tak chichocze pod nosem.
L – Podręcznik strona 69.
F – Przepraszam ale jesteśmy na zajęciach.
L – Francesca o co ci chodzi? – o czym ona mówi? Aaaa! No tak numer 69.
F – O nic.
V – Fran nie czepiaj się. Pan ma chandrę.
- Musi znosić humorki swojej narzeczonej bo hormony jej w ciąży buzują!  – krzyknął ktoś z końca klasy.
L – Kto taki mądry?!
V – No to kartkóweczka murowana. – oj Castillo jak ty mnie znasz. O czym ty myślisz! Karcę się w myślach.
L – No koleżanka ma rację za karę kartkóweczka i to z dzisiejszego tematu.
- No nie! Dzięki Castillo! – to znowu ta sama osoba. Ha już wiem kto to. To Nicolas.
V – Dla ciebie pani Castillo małolacie! – u hu hu! Tym razem to nie mi się dostało.

**
Dzisiejsze zajęcia były najbardziej męczące w historii moich przeprowadzonych wykładów.  Zaraz powinna przyjść Ludmi. Lynsey wyszła spotkać się z przyjaciółką. Pokroiłem ciasto, które kupiłem w cukierni i ułożyłem na paterze. Właśnie słyszę dzwonek do drzwi. Podchodzę do drewnianej konstrukcji, przekręcam klucz w drzwiach i wpuszczam moją siostrę.
Lu – Hej bracie. – wita się ze mną buziakiem w policzek.
L – Hej Lu.
Postawiłem przed blondynką kawę i dzbanuszek z mlekiem.
Lu – Dziękuje. – robi spory łyk gorącego napoju.
L – Nie ma za co.
Rozmawiamy już chyba jakąś godzinę.
Lu – A tak zbaczając z tematu gdzie ta lafirynda?
L – Ludmiła wiesz, że nie ma obrażania Lynsey w moim towarzystwie.
Lu – Oj Leoś nie przesadzaj oboje dobrze wiemy, że wcale jej nie kochasz. – no nie teraz to mnie zdenerwowała.
L – Ludmiła ja ci przypominam, że będę miał z nią dziecko!
Lu – Zastanów się czy to twoje dziecko! – krzyknęła po czym szybko wstała od stołu. – Jak zmądrzejesz to przyjdź do Fede pogadamy.
L – Ludmiła nie denerwuj się pocze… - nie skończyłem bo trzasnęła drzwiami i wyszła z mojego mieszkania.
O co jej chodziło z tym ,, Zastanów się czy to twoje dziecko!’’. Czy ona sugeruje, że Lynsey ma kogoś na boku? Szybko wbiegłem po schodach i zacząłem szukać zdjęcia USG, które dała mi Lynsey po ostatniej wizycie u ginekologa. Jest! Niestety nic to nie pisze. Przeszukałem szafkę nocną i też nic nie ma. A może w tej czarnej torebce, którą miała ze sobą. Mam nadzieję, że nie wzięła jej ze sobą. O TAK! Mam ja jest. Wyrzuciłem z niej wszystko i znalazłem biała kopertę. Miesiąc pierwszy. Chwila, chwila ostatnio do czegoś głębszego między mną a brunetką doszło jakieś półtora miesiąca temu. Czyli dwa tygodnie przed naszym rozstaniem. Ona ma dziecko z kimś innym! Idę do Lu ona na pewno wie coś więcej.

**
L – Ludmiła jesteś?! – wpadłem jak oparzony do mieszkania Violetty. Dziwne nie wyszła z kuchni i się na mnie nie nadarła.
Lu – Idę! – blondynka wyszła z salonu. – I co zmądrzałeś? Przyszedłeś dowiedzieć się czegoś więcej?
L – Ludmiła ty coś wiesz! Prawda?
Lu – Wiem więcej niż ci się wydaje.
L – Ludmiła nie trzymaj mnie w niepewności.
Lu – Masz. – moja siostra podała mi telefon. Włączyłem nagranie i oglądałem je z otwartą buzią.
Jak ona może mnie tak wykorzystywać. Pojadę do domu i osobiście spakuje jej walizki.
L – To nagrała Francseca? Słyszę jej głos.
Lu – Tak to ona. Zobaczyły z Violettą jak Lynsey obściskuje się z tym facetem i to nagrały.
L – A swoją drogą to gdzie one są?
Fe – Cześć wam! – do domu wszedł Federico.
L i Lu – Cześć.
L – odpowiecie mi na pytanie gdzie one są.
Fe – Wyjechały.
Jak to wyjechał!!? Dlaczego!? W mojej głowie kłębiło się mnóstwo myśli. I nagle przypomniały mi się słowa Violetty ,, Wiecie co dziewczyny gdybym ja dowiedziała się, że jestem w ciąży z moi byłym, który już kogoś ma to wyjechałabym z miasta a najlepiej z kraju tak żeby nie spotkać go i nie usłyszeć pytania ,,To moje dziecko?’’. Nie wiem dlaczego akurat one mi się przypomniały. A może Violetta jest w ciąży?
_______________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział. Jak widzicie Leon dowiedział się, że Lynsey go okłamuje. Vilu i Fran wyjechały. Leonetta będzie rozbita po świecie. Jak smuto. Ha ha ja zua! Oczywiście nie martwcie się Leonetta bedzie bo to przecież blog właśnie o niej. Jeżeli myślicie, że spycjalnie przyspieszam akcję to POMYŁKA! Akcja zostanie przyśpieszona później o kilka miesięcy więc to i tak pestka.

--------------------------------------------------------------------
//D
 xxxxxxxx

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego