• Wpisów: 23
  • Średnio co: 54 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 11:31
  • Licznik odwiedzin: 5 400 / 1312 dni
 
dominika.v
 
Rozdział dedykuję pani z tego bloga ----> livworldtda11.pinger.pl/

M - Marco

*Violetta*
Czuje na twarzy promienie słońca i przy okazji ból głowy. No tak wczoraj byłam w klubie. Postanawiam otworzyć oczy wiec robię to i zamieram. Dokoła mojego łóżka leż porozwalane ciuchy a obok mnie śpi Leon. Patrzę pod kołdrę. Jestem naga. -No brawo Violetta przespałaś się ze swoim profesorem i przyjacielem zarazem- mówi mi moja podświadomość. Szybko ale i też delikatnie wstaję z łóżka chwytam szlafrok który leży na podłodze. Owijam się nim i podążam do garderoby. Dzisiaj niedziela trzeba się pozbierać do kościoła. Jestem już w moim królestwie – garderobie.

11761.jpg


Szybko wybrałam zestaw w jakim pójdę do kościoła i ruszyłam do łazienki.

l.jpg


Jestem już gotowa zrobię na coś na śniadanie. Sprawdzę czy Leon jeszcze śpi. Zaglądam do pokoju i widzę jak słodko marszczy nosek. – Violka o czym ty myślisz – Nie mogę uwierzyć w to, że się z nim przespałam. Schodzę po schodach na dół. Stoję teraz w salonie i trzymam się za głowę. Muszę tutaj posprzątać zanim ktoś tu wróci. Tyle butelek to po ostatniej domówce tutaj było a wtedy to nie była nas dwójka tylko ósemka. Czy my tyle wypiliśmy czy tylko udawaliśmy. Nie mam bladego pojęcia. Spoglądam na zegarek wiszący na ścianie w salonie. Do pierwszej mszy mam tylko pół godziny a następna dopiero wieczorem. Chyba jednak pójdę na tą wieczorną już trudno. Muszę się teraz przebrać w coś luźniejszego ten strój zostawię na wieczór. Z powrotem idę po schodach na górę do mojej sypialni. Leon ciągle śpi ale to lepiej dla mnie. Przechodzę przez mój pokój do graniczącej z nim garderoby. Teraz mam już większy dylemat co na siebie włożę. Ostatecznie decyduję się na zwykłe czarne spodnie i biały t – shirt. Oczywiście niezdarna ja musze jak zawszę coś zrobić. Tym razem padło na karton z butami. Szturchnęłam go niechcący ręką i spadł na podłogę robiąc przy tym dużo hałasu. Odruchowo albo i nie zaczęłam mówić sama do siebie i do leżących butów.

V – Dlaczego ja muszę być taka niezdarna? Czy tylko ja na tym świecie mam dwie lewe ręce?
L – Chyba nie tylko ty. – kiedy wypowiedział te słowa, aż podskoczyłam.
V – Ale mnie wystraszyłeś. Obudziłam cię tym?
L – Nie. Spokojnie już się ubierałem i wtedy usłyszałem huk.
V – To dobrze. – czuję się trochę niezręcznie. Dlaczego? Przespałam się z nim i raczej mi się to nie wydaje.
L – Violetta ja wiem, że to głupio zabrzmi ale czy my ze sobą spaliśmy? – i co mam mu powiedzieć, że nic nie pamiętam po byłam piana w trzy dupy? Ostatecznie powiem mu, że tak i pamiętam to ale nie dokładnie.
V – Tak Leon. Najlepiej będzie jak o tym zapomnimy i wszystko wróci do normy.
L – Dlaczego mamy o tym zapominać? Violetta znamy się od tygodnia i wiem, że to głupie ale się w tobie zakochałem. – kiedy wypowiadał te słowa nogi się pode mną ugięły. Nie jestem pewna czy usłyszałam wszystko dobrze czy to jakaś ukryta kamera. Szatyn stojący przede mną nie jest mi obojętny. Rzuciła bym się na niego teraz ale wyjdę na idiotkę niech on zrobi pierwszy krok.
V – Leon to nie wyjdzie. Wiesz, że wiązanie się ze swoimi studentkami jest karalne i grozi nam usunięcie z Uniwersytetu.
L – Violetta wiem o tym doskonale. Posłuchaj mnie. Trochę więcej niż miesiąc temu rozstałem się z kobietą którą rzekomo kochałem, ale to było głupie zauroczenie. Ona mnie zostawiła i tyle po moim związku. Chcę związać się z kimś już tak na resztę życia i czuje że ta kobietą jesteś właśnie ty.
V – Leon proszę zro….. – Przerwał mi pocałunkiem. Oddałam go. Dałam ponieść się chwili. Nie powinnam z nim być ze względu na uczelnie, ale -No właśnie zawsze jest jakieś ale- moja głupia podświadomość. Czuję, że ten związek może być prawdziwy ale – I znowu ale – mam jej dość. Znaczy się podświadomości.
L – Proszę spróbujmy.
V – Tak.
L – Co?
V – Tak zgadzam się. – patrzy na mnie z uśmiechem a po chwili czuję jego miękkie usta. Jesteśmy razem od pięciu sekund a czuję się jakbyśmy byli razem cale życie. Stykami się czołami i stoimy w mojej garderobie. Nagle z dołu daje się słyszeć krzyk mojej przyjaciółki.
F – Niezła impreza była! Gdzie się podzialiście?!
V – Na górze już schodzimy! – schodzę z Leonem po schodach na dole stoi Fran z wielkim uśmiechem na twarzy. – Miałam to wcześniej posprzątać ale jakoś tak wyszło, że musiałam narobić jeszcze więcej szkód. Wiesz jak to na mnie przystało.
F – Aha. Czyli mam rozumieć, że wy sami wypiliście to wszystko?
L – No jakoś tak wyszło.
F – Jakoś tak? – nie może ukryć śmiechu. – No dobra a teraz do rzeczy. Wy jesteście razem? – do domu wchodzi Marco z siatką w której są zakupy. To pewnie na obiad.
V – No wiesz Fran.
F – To tak czy nie? Prosta odpowiedz.
V – Tak – to tak powiedziałam bardzo cicho.
F – Aaaaaaa! Ale się cieszę! – Rzuciła mi się na szyję. Zauważyłam, że Marco wyciąga z kieszeni pieniądze i daje Francesce a ona – Mówiłam ci a ty ,, Nie, nie ‘’
V – Mogę wiedzieć o co chodzi?
F – Założyłam się z Marco, że będziecie ze sobą. On oczywiście ,,Nie’’ a ja ,,Tak’’ no to postanowiliśmy się założyć.
V – Fran ty to masz pomysły. – czasami przeraża mnie swoimi pomysłami.
M – Robimy już ten obiad bo głodny jestem.
V – Ja jeszcze śniadania nie jadłam.
M – To co wy robicie od kiedy wstaliście?
L – No wiesz…
M – Albo lepiej nie odpowiadaj no bo co mogą robić dorośli ludzie? – Marco to ma pomysły. Dostał za to od Fran z łokcia w brzuch. – Mogłaś mnie tym zabić. – parskam śmiechem na te słowa
F – Jednego mniej na świecie.
M – Ha ha bardzo śmieszne.

-------- wieczór -----------

Wracam z kościoła. Myślę i to bardzo intensywnie. Nie wiem czy to co robię jest dobre czy nie. Leon zaprząta moje myśli przez cały dzień. Jeszcze do tego mama chce oddać mi i Fran firmę. Z tego powodu skaczę akurat do sufitu ale boje się o stan zdrowia mamy. Po tym wypadku nie ma w niej już tyle życia niż przedtem. Tego idioty jeszcze ni złapali a minęło już bite cztery dni. Jakbym mogła to dorwałabym go i rozerwała na strzępy.  

F – Hej Viola będę jadła jajecznicę zjesz też?
V – Mogę zjeść dzięki.
F – Coś się stało jesteś dzisiaj jakaś przygaszona?
V – Jesteśmy teraz same więc mogę ci powiedzieć.
F – Jejku Violka już się boję.
V – A więc przespałam się z Leonem.
F – Co!? Jak do tego doszło? Nie martw się Viola! Ale czym masz się martwić przecież jesteście razem! No właśnie. Nie wiem co ja tu wymyślam. Nie słuchaj mnie głupoty gadam! – Fran mówiła jak katarynka.
V – Fran spokojnie. Jest tylko jeden problem byłam tak piana, że nic nie pamiętam.
F – Uuuu to już grubsza sprawa. A on coś pamięta?
V – Wychodzi na to, że nie.
F – W takim razie spokojnie on nie pamięta ty też więc nie ma się czym przejmować.
V – Może i masz rację.
F – Ja zawszę mam rację. – uśmiecha się i przytula mnie do siebie.
V – Kocham cię Fran.
F – Ja ciebie też kocham.

--------- poniedziałek ---------

Spaceruję po rozgrzanych piaskach plaży w Grecji. Obok mnie idzie Leon. Zatrzymujemy się szatyn patrzy w moje oczy po czym składa delikatny pocałunek na moich ustach. Kiedy kończy miłą pieszczotę wkłada rękę do kieszeni spodni. Klęka na jedno kolano i otwiera czerwone pudełeczko w kształcie serca w którym jest przepiękny pierścionek.
- Violetto nie jestem poetą ale moje bardzo cię kocham a…..
 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje
Dlatego proszę cię wyjdź za mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Stoję i płaczę. Płaczę ze szczęścia. Nie mogę w to uwierzyć nauczył się na pamięć Hymnu o miłości św. Pawła Apostoła. Bardzo dobrze wie jak bardzo lubię Pismo Święte.
- Tak – szepcze ledwo słyszalnie.

Mój wspaniały sen przerywa mi budzik. UGH! Roztrzaskałabym go o podłogę ale wtedy będę musiała kupić nowy. Wkładam kapcie, puchowy szlafrok i kieruje się do łazienki. Po wykonaniu porannych czynności idę do garderoby wybieram strój na dzisiaj.

119323[1].jpg


Zostawiam go na łóżku po czym schodzę na śniadanie. W kuchni siedzi już Fran i zasypuje nam kawę zbożową.
V – Hej.
F – Hej.
V – Co dzisiaj jemy?
F – Mi możesz zrobić muslii z mlekiem.
V – To dobry pomysł.
Ubrana schodzę na dół do przed pokoju gdzie stoi gotowa Fran.

119319[1].jpg


F – Ta nasza telepatia mnie przeraża. – śmieje się Włoszka oglądając mój strój od góry do dołu.
V – No widzisz jednak jesteśmy sobie przeznaczone. – również się śmieje.

-------- uczelnia ---------

L – Castillo!
V – Eeee Tak? – jestem dzisiaj rozkojarzona.
L – Nie fruwaj w krainie waty cukrowej tylko słuchaj wykładu!
V – Przecież słucham!
L – Jak jednorożce śpiewają?
V – W tym siódmym rzędzie niezbyt dobrze słychać.
L – Dobra skończmy tą bezsensowną wymianę zdań.
V – To pan ją zaczał.
L – I ja ją kończę.
Moje dalsze męczarnie przerwał dzwonek na przerwę.
L – Castillo zostaniesz po lekcji!
V – Przecież nic dzisiaj nie zrobiłam!
L – No właśnie. Jestem ciekawy jakie masz notatki sporo nic nie robiłaś.
V – Nie o to mi chodziło no.
L – Nie marudź!
Wszyscy wyszli z Sali zostałam sama z Leonem.
L – Co robisz dzisiaj po zajęciach?
V – Zapewne zajmę się formalnościami związanymi z przejęciem firmy i lekcjami.
L – Mogę do ciebie wpaść i ci pomóc.
V – Znaczy się mi i Fran bo firma spada też na nią.
L – W takim razie wpadnę. Wiesz pocałowałbym cię ale uczelnia to chyba nie najlepsze miejsce.
V – Wiesz jest już po zajęciach. – mrugam do niego zalotnie. Nie muszę czekać długo a dostałam całusa w usta.
L – Więcej w domu.
V – No ja lecę bo Fran zaraz jajko zniesie w samochodzie.
L – Pa!
V – Pa!

Jedziemy z Fran do domu. Rozmawiamy o wielu rzeczach jak to przyjaciółki. W sumie fran nie jest dla mnie tylko zwykłą przyjaciółką ona jest dla mnie jak siostra.
V – Wiesz Fran miałam dzisiaj piękny sen.
F – O czym był?
V – Wiesz zaskoczę cię był o tym, że Leon mi się oświadczył wyglądało to tak, że (….)
F – No nieźle Viola jesteście ze sobą od wczoraj a ty już snujesz fantazję o zaręczynach.
V – Jak myślisz to dobrze czy źle?
F – Wiesz chyba raczej dobrze to znaczy, że jesteś w nim zakochana.
V – Może i masz rację Fran.
F – Ja zawsze mam rację.
V – Kocham.
F – Ja też.

Cieszę się, że mam taką przyjaciółkę mogę jej powiedzieć wszystko. Tak samo jak Fede. On jest moim bratem a zarazem przyjacielem. Mam ich dwójkę i są dla mnie najważniejsi nie zapominając o reszcie naszej paczki. Oni nie poznali jeszcze Leona i Ludmiły dlatego w piątek mamy zamiar zrobić małe party w domu zamiast iść do klubu. Mam nadzieję, że wszyscy się polubią.

__________________________________________________________________

Rozdział do tej pory najdłuższy jaki napisałam. Jest on o wszystkim i niczym czyli typowo ,,dominikowy'' no bo jakże Dominika mogłab by pisać coś z sensem. Lubię mówić bez sensu albo nie na temat więc i tak też piszę. Jeżeli zauważycie jakieś błedy to znaczy, że ich nie wyłapałam. Przepraszam za nie.
Jak myślicie czy V i Leoś będą długo razem? Czy ta ich sielanka potrwa długo? Otórz nic wam nie powiem bo nie będzie niespodzianki.
Jeszcze jedna chyba dość przyjemna informacja a mianowicie kiedy stuknie mi 500 wyświetleń to napiszę wam 30 faktów o mnie. W ten sposób lepiej mnie poznacie. Dobra kończe tą notatkę bo się rozpisałam.

-------------------------------------------------------
//D
xxxxxxxx

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego