• Wpisów: 23
  • Średnio co: 57 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 11:31
  • Licznik odwiedzin: 5 580 / 1373 dni
 
dominika.v
 
Hejoł!
D - oznacza w dialogach Daniela

Przypominam wam jeszcze że jeżeli jesteś tu pierwszy raz to czytaj moje opowiadnie od rozdziału pierwszego. Czytanie od środka nie ma sensu. Rozdział pierwszy szybko możesz znaleść w archiwum bloga.


*Leon*
Nie powiem propozycja Violetty trochę mnie zdziwiła. Na uczelni mnie nienawidzi.
L – Dobra to może wyjaśnijmy sobie o co tu chodzi. – mówiłem siadając przy stole w kuchni. Widziałem jak po salonie chodzi Francesca i rozmawia przez telefon.
V – Dobra a więc tak: Ludmiła to nasza znajoma.
F – Dokładniej moja dziewczyna.
Lu – A niedługo narzeczona. – zatkała mnie jej wypowiedź. Zakrztusiłem się sokiem, który piłem, przyniesionym przez Violette.
V – Leon wszystko w porządku? – zadała mi pytanie Violetta widząc moją minę.
L – Powiedzmy, że tak. W takim razie skoro Ludmiła to koleżanka Federico to dlaczego mówi do ciebie kochanie?
F – Nie koleżanka tylko dziewczyna.
Lu – A niedługo narzeczona. – poprawiali mnie ten chłopak i moja siostra. Przy czym nie dawali Violettcie dojąć do słowa.
V – Ej! Mogę coś powiedzieć?!
F – Mów Violuś. – no i dalej tak do niej mówi.
V – Fede to mój brat. Zawsze tak do mnie mówi a szczególnie przy ludziach żeby narobić mi wstydu a przy okazji podokuczać.

*Violetta*
F – Też cię kocham Violettuś.
V – Federico błagam. – błagam niech on przestanie a tym bardziej przy Verdasie. Wpadłam nagle na genialny pomysł. – O mamusiu! Fede ale ci grzywka oklapła.
F – Gdzie?! Muszę ja poprawić!! – i już go nie było w kuchni. W drzwiach mało co nie przewrócił Fran.
Fr – A temu co? Eeeee pan Verdas. – mina Fran była bez cenna kiedy zobaczyła Leona.
L – Błagam! Leon jestem. Ale tylko poza salą wykładów. – uśmiechnął się do Włoszki.
Fr – Nie wiem co ta za zebranie ale ja mam zamiar zjeść kolacje.
V – Poczekaj już sprawdzam czy się upiekło.
Fr – Leon może zostaniesz na kolacji? – w tym momencie spojrzałam na Fran i zmroziłam ją wzrokiem. Mam nadzieję, że Leon tego nie zauważył bo było by niezręcznie.
L – Jeśli nikt nie ma nic przeciwko. Ale zapomniałbym o najważniejszym. Violetto zostawiłaś książkę na uczelni przywiozłem ci ją.
V – Dziękuje bardzo. – zdziwił mnie tym. Przecież mnie nienawidzi. Robi mi o wszystko ,,dym’’ na zajęciach.
F – I co jak grzywka? – do kuchni wszedł Fede a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. – jest aż tak źle?
Lu – Jest idealnie. – Ludmiła podeszła do niego i pocałowała. Fede nie był by moim bratem gdyby nie oddał pocałunku.
Fr – My też tu jesteśmy. To, że znosimy jak rozwalacie pokój Fede na górze to nie znaczy, że musimy na to patrzeć.
F – A jak ty się z Marco po kątach całujesz to dobrze jest? – odgryzła się jej Fede.
V – Widzisz Ludmiła dlatego nie mam nikogo. – po tych słowach Leon spojrzała na mnie a w jego oczach ,,latały ogniki’’. Nigdy nie zrozumiem facetów.
Nałożyłam już każdemu na talerz zapiekanki, którą przygotowałyśmy na kolacje. Muszę przyznać, że tak kolacja mija w dość przyjemnej atmosferze.
Fr – To co w piątek idziemy do tego klubu co zawsze?
L – Chodzicie do klubów?
Fr – Tak a czemu nie?
V – Sorry ale ja muszę zrobić biznesplan na poniedziałek a zostało mi jeszcze sporo materiału.
F – Ale masz profesorka. – chichotał mój brat.
L – Ej ale ja tu siedzę.
F – Sorry zapomniałem, że to ty. – próbował tłumaczyć się Federico.
L – Dobra wybaczam. Zdążysz to napisać Violetto chodź z nami.
V – Nie wiem. Może przyjdę.
Fr – Dobra to umówione.
V – Ej Fran a Marco nie przyjdzie dzisiaj na kolację?
Fr – Ma kolacje biznesową.
V – Aaaaaaa. To z tymi z Francji?
Fr – Yyymmhhh
V – Wiesz myślę, że podpiszą tą umowę.
Fr – Ja też tak myślę.

------------ sobota ---------------
*Francesca*
Wyciągnę Violkę dzisiaj z domu chodź by siłą. Wie, że nie chce iść dzisiaj do klubu tylko dlatego, że będzie tam Leon. Jestem już gotowa ubrałam się w spódniczkę i obcisły  crop – top. Na wierzch zarzuciłam płaszcz. Przed samym wyjściem załże jeszcze moje ukochane szpilki od Christiana Louboutin ‘ a.

l[1] (2).jpg


*Violetta*
Nie mam zamiaru iść dzisiaj do klubu ale Fran nie odpuszcza. Wystroiła się jak co sobotę i tylko mnie pogania. Nie mam dzisiaj iść do klubu a co dopiero ubierać się jakoś odpowiednio. Wybrałam więc prosty zestaw i płaskie buty. Nawet na moje kochane szpilki nie mam dzisiaj humoru.

l[1] (3).jpg


Wychodząc z pokoju chwyciła jeszcze tylko torebkę od Michaela Kors ‘ a i zeszłam na dół gdzie czekali na mnie gotowi Fede z Lu i Fran z Marco.

Siedzimy już w klubie od jakieś godziny. Ja siedzę przy ścianie obok mnie Fran z Marco a obok Marco siedzi Leon. ( od autorki. Tak wiem masło maślane mi tutaj wyszło ale nie wiedziałam jak to napisać) Przed nami siedzą Federico i Ludmiła. Zauważyłam, że skończył mi się drink. Pójdę po jeszcze jednego i chyba ostatniego. Żeby wyjść muszę przecisnąć się przez wszystkich. Podniosłam się i staram przejść nie robiąc żadnej szkody. Przeszłam przez Fran i Marco teraz tylko Leon. TAK! Przebrnęłam! Teraz ostatnie dwa kroki i już nie będę musiała się cisnąć. Czuje jak ktoś łapie mnie za nadgarstek i w sekundę ląduje na kolanach tego kogoś. Odwracam głowę i widzę Leona. Mogłam się domyślić przecież on siedział ostatni.
V – Przepraszam ale chcę iść.
L – Możemy porozmawiać?
V – Ale my chyba nie mamy o czym rozmawiać.
L – Violetta nie jesteśmy teraz na uczelni. Zostawmy złe emocje tam i zachowujmy się normalnie.
V – A twoim zdaniem jak się zachowuje? – nie miałam ochoty na rozmowę, Leon chyba załapał i mnie puścił.
Podeszłam do baru i poprosiłam tak jak zawsze słabego drinka. Barman już zna naszą czwórkę czyli mnie, Fran, Marco i Fede. Czekałam aż David zrobi mojego drinka a ten czas ,,umilił’’ mi Daniel swoją obecnością.
D – Hej piękna!
V – No cześć… - mruknęłam pod nosem. Daniel tez jest tu co tydzień w sobotę. Kiedy po raz pierwszy tu przyszłam to bardzo się do mnie kleił. Teraz to wygląda tak, że ochroniarze dosłownie wynoszą nas z budynku.
D – To co może dzisiaj dasz się namówić na jakieś spotkanie ze mną? – pyta tym swoim irytującym głosikiem.
V – Daniel albo się zamkniesz albo wyjdziesz dzisiaj z tego klubu z powybijanymi zębami.
D – Co chcesz się bić?

*Leon*
Przyglądam się Violettcie i jakiemuś chłopakowi który się do niej nieźle klei.
L – Francesca kto to jest? – gestem głowy wskazałem na chłopaka
Fr – To Daniel. Wiecznie klei się do Violi. – mówiła to tak jakby była do tego przyzwyczajona.
Nagle dostrzegłem, że podnosi na nią rękę.
L – Ej! On chce ją uderzyć!
F – Spokojnie. Radziłbym ci się nie mieszać bo jeszcze ty oberwiesz. – mówił spokojnie Fede i dalej zajmował się rozmową z pozostałymi.

*Violetta*
V – Ty byś nawet na mnie ręki nie podniósł.
D – Skąd taka pewność?
V – Bo się boisz. – chciałam go tylko sprowokować. Teraz miał rękę tak podniesioną jakby faktycznie chciał mnie uderzyć. I o to właśnie mi chodziło. Złapałam za jego rękę i przerzuciłam sobie przez plecy tak, że kiedy się obróciłam on leżał na ziemi.
D – Dlaczego zawsze wymyślisz coś innego? Ostatnio było podcięcie a teraz przerzut. Ile lat ty się uczyłaś JUDO?
V – Tyle żeby zdobyć brązowy pas. – patrzyłam na niego z góry bo on ciągle się nie podnosił z podłogi. Postawiłam więc nogę na jego brzuchu i krzyknęłam.
V – Znowu z nim wygrałam! – wszyscy spojrzeli na mnie i zaczęli się śmiać. Jestem do tego przyzwyczajona. To dla mnie rutyna każdego sobotniego wieczoru. Wzięłam jeszcze mojego drinka i poszłam do naszego stolika.
L – Wow! Nie wiedziałem, że jesteś aż tak niebezpieczna. Chyba będę musiał bardziej uważać na zajęciach. – po słowach Leona wszyscy zaczęli się śmiać.
Fr – Spoko Leon nie ma się czego bać. To co dzisiaj widziałeś to tylko ich zabawa.
L – Zabawa?
V – Tak zabawa. Znaczy się można to nazwać zabawą. Dzisiaj zakończyłam to dość szybko bo nie chciałam żeby znowu nas ochrona wynosiła.
L – To musi was ochrona wynosić każdego sobotniego wieczoru.
V – Prawie każdego. Nie zawsze mam ochotę się z nim użerać, tak jak dzisiaj.
L – Aha.

Jestem już w domu. Fran poszła do Marco a Ludmiła z Fede gdzieś się szwędają. Jeszcze przed chwilą przypomniało mi się, że zostawiłam torebkę w klubie. Fran na pewno ją wzięła. Tak wzięła. Wyszłam wcześniej niż wszyscy nie miałam dzisiaj humoru. Teraz leżę sobie w łóżku i myślę o mamie. Moje rozmyślania przerwał mi dzwonek do drzwi. To na pewno Fede zapomniał kluczy. Zwlokłam się z łóżka i zeszłam po schodach. Otworzyłam drzwi i zamiast Federico ujrzałam w nich…………

-----------------------------------------------------
No hej! Jest już czwóreczka!
Ciekawe kogo zobaczy Vilu?
Czy to będzie Daniel?
Nie powiem wam tego. MU HA HA!
Tak wiem zła ja!
Przypominam wam jeszcze że jeżeli jesteś tu pierwszy raz to czytaj moje opowiadnie od rozdziału pierwszego. Czytanie od środka nie ma sensu. Rozdział pierwszy szybko możesz znaleść w archiwum bloga.
Aaaaa i wielkie dzięki za 203 odwiedzin!
KOCHAM WAS!

------------------------------------------------------------
//D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego